Dekady muzyczne - Przemyślenia

O wykonawcach muzyki zagranicznej, czyli co słychać w branży muzycznej za granicą.
ODPOWIEDZ
wodawodnista
Niebo to my
Niebo to my
Posty: 1299
Rejestracja: 16 sty 2016, 14:48
Ulubiony album: Edyta Górniak
Ulubiona piosenka: TRecorder/Mind Control
Lokalizacja: Kraków

Dekady muzyczne - Przemyślenia

Post autor: wodawodnista »

Jako, że forum umiera to wpadłem na pomysł, aby powspominać. Temat nazwałem jak widać, a tematyka jest następująca:

Jaka dekada w muzyce jest dla was najciekawszą?
Który rok najchętniej wspominacie, jest dla was najważniejszy?

Jaka era muzyczna was najbardziej interesuje, za czym tęsknicie?

1980-1990 dominacja Jacksona, Madonny
1990-1999 dominacja Whitney i Mariah
2000-2010 dominacja Britney, chwilowa zajawka na Tokio Hotel czy Tatu, Nelly Furtado czy narodziny Lady Gagi?
2010-2020 dominacja Adele??????

Przykładowo. Co was irytowało, co do tej pory jest interesujące? Być może wstydzicie się kogo wtedy słuchaliście?

Może jakieś fenomeny kultury popu. Jakieś zagadki. Jakieś pomyłki. Jakieś przemyślenia o gwiazdach które zadebiutowały a szybko przeminęły z wiatrem.


Ja dla przykładu od wczoraj słucham Hard Candy Madonny i tak sobie trochę odświeżam dominację Pharrella i Timbalanda nie mogąc się nadziwić jak mnie męczą te Pharrellowskie dzwoneczki w każdym instrumentalu :lol3:
wodawodnista
Niebo to my
Niebo to my
Posty: 1299
Rejestracja: 16 sty 2016, 14:48
Ulubiony album: Edyta Górniak
Ulubiona piosenka: TRecorder/Mind Control
Lokalizacja: Kraków

Re: Dekady muzyczne - Przemyślenia

Post autor: wodawodnista »

Przy okazji tematu. Można dołączyć polskie elementy

Właśnie przeczytałem że Michał Wiśniewski jest znowu z Mandaryna :lol3: może to nie sprawa muzyczna ale można podciągnąć :lol3: Będzie polska Bennifer znów :lol3:
Awatar użytkownika
hewer
Sit down
Sit down
Posty: 69
Rejestracja: 21 sty 2026, 14:46
Ulubiony album: Edyta Górniak
Ulubiona piosenka: Never Will I
Lokalizacja: Poznań

Re: Dekady muzyczne - Przemyślenia

Post autor: hewer »

Mimo kilku gorących dyskusji z autorem posta, nie mam z nim spiny i odpowiem widząc, że nie ma wielu chętnych do podzielenia się swoją historią. Może nie będą to wielkie przemyślenia o muzyce, bo o tym można by napisać książkę, ale raczej krótki przegląd artystów i momentów, które przewinęły się przez moje życie i zostały ze mną na dłużej. Może ktoś pociągnie temat :hellobaby:

Ponieważ mam już 4 z haczykiem na początku, lata 80 właściwie mnie ominęły. Starałem się je trochę nadrabiać później, ale moją dekadą zdecydowanie były lata 90. To właśnie wtedy muzyka z zachodu stała się u nas powszechnie dostępna i miałem wrażenie, że co chwilę pojawia się ktoś nowy.
Początek lat 90. to oczywiście Michael Jackson. Do tego Modern Talking, C.C. Catch(!), Ace of Base, NKOTB. Generalnie szeroko pojęty pop, czyli dokładnie to, czym żyło radio w tamtych latach. Tych wykonawców było tak wielu, że trudno wszystkich wymienić. Co ciekawe, w przeciwieństwie do wielu kolegów nigdy specjalnie nie trafiły do mnie Depeche Mode czy Metallica. Z Madonną było różnie, bardziej doceniłem ją po latach. Za to Italo Disco kupowane na bazarach jak najbardziej trafiało :lol3:

Jako że to forum Edyty, nie mogę o tym nie wspomnieć. Rok 1994 i Eurowizja był ważny, ale jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie późniejszy występ w Sopocie. Kiedy wyszła w tej czerwonej sukience, glanach, ściętych włosach i zaśpiewała m.in. Too Much Love Will Kill You, to był moment, który kompletnie zmienił mój świat muzyczny.

Po latach zastanawiałem się nawet (z kumplem psychologiem, przy piwie), dlaczego po ponad 30 latach nadal tak mocno działa na mnie jej muzyka. Doszliśmy do wniosku, że pojawiła się w moim życiu w czasie, kiedy emocje były jeszcze bardzo surowe i nieoswojone. Nie próbowała ich tłumaczyć ani poprawiać. Raczej mówiła: tak, możesz tak czuć i to jest w porządku. Dla młodego człowieka to było coś więcej niż tylko kolejne piosenki. Dlatego to się chyba nie zużywa z czasem :edi:

Druga połowa lat 90, oprócz Edyty, to przede wszystkim Celine Dion, Mariah Carey, Whitney Houston, Alizee i oczywiście Britney.

W latach 2000 i później kobiety nadal rządziły moimi playlistami. Pojawiła się Katie Melua, która śpiewała zupełnie inaczej niż większość gwiazd popu, ale miała w sobie coś, co sprawia, że wracam do niej do dziś. Później Rihanna, Lady Gaga, Adele, Ariana Grande, J. Lo, Dua Lipa, Loren Allred (genialne Never Enough). A z polskich artystek? Hmmm, obok Edyty, która niezmiennie pozostaje moim numerem jeden to obecnie przede wszystkim Sylwia Grzeszczak. Niektóre kawałki Dody też lubię, np. Pamiętnik bardzo mi się podobał....tak, wiem, wiem. :P

Tak naprawdę przez całe życie około 80% muzyki, której słucham, to kobiece głosy. Pozostałe 20% to właśnie tacy wykonawcy jak Elton John, George Michael, Backstreet Boys, Take That i kilku innych, obecnych artystów, których mniej lub bardziej lubię, ale którzy nigdy nie stanowili fundamentu moich muzycznych wyborów.

Jeśli miałbym wskazać najciekawszą dekadę, bez wahania wybrałbym lata 90. Nie tylko ze względu na muzykę, ale też dlatego, że wtedy najwięcej odkrywałem. A pierwsze muzyczne fascynacje zostają chyba z nami najdłużej.

Czy się wstydzę tego, czego słuchałem? Raczej nie. Może poza chwilowym rumieńcem przy Backstreet Boys i Take That (których nawet dzisiaj lubię, szczególnie jak śpiewają we trzech)

Teraz możecie się śmiać :P
wodawodnista
Niebo to my
Niebo to my
Posty: 1299
Rejestracja: 16 sty 2016, 14:48
Ulubiony album: Edyta Górniak
Ulubiona piosenka: TRecorder/Mind Control
Lokalizacja: Kraków

Re: Dekady muzyczne - Przemyślenia

Post autor: wodawodnista »

Nikt nie odpisał, bo oni zawsze twierdzą, że muzyka i sztuka a ostatecznie się okazuje, że do powiedzenia najwięcej mają w pyskówkach personalnych bo kToŚ pRzEkLeNcA mÓJ nICkUś :edi: to było do przewidzenia
Awatar użytkownika
Kamui Shiro
Edytoholik
Edytoholik
Posty: 3834
Rejestracja: 27 gru 2004, 12:17
Ulubiony album: Perła
Ulubiona piosenka: Niebo to my
Lokalizacja: Silesia
Kontakt:

Re: Dekady muzyczne - Przemyślenia

Post autor: Kamui Shiro »

Zarówno w prywatnym życiu, jak i w szeroko pojętej sztuce - w tym styl, ciuchy, aura, klimat, problematyka - no i zwłaszcza w muzyce pop, wolę lata parzyste, a więc:

- 80-te, moje ukochane (z nich pochodzę)

- 00 (nie rozumiem, po co przypasowywać Brit do 90tych tak uparcie, jak w sumie weszła w ich końcówkę i rozkwitła w 00)

- 20-te

Timbaland dla mnie bardzo brzydko się zestarzał, ale lubię wracać do jego kawałków z Aaliyah...
Awatar użytkownika
hewer
Sit down
Sit down
Posty: 69
Rejestracja: 21 sty 2026, 14:46
Ulubiony album: Edyta Górniak
Ulubiona piosenka: Never Will I
Lokalizacja: Poznań

Re: Dekady muzyczne - Przemyślenia

Post autor: hewer »

Fajne jest to, że każdy z nas wybiera trochę inne dekady. To chyba pokazuje, że nie ma jednej "najlepszej" epoki. Tak naprawdę, to bardzo dużo zależy od tego, z jaką muzyką dorastaliśmy i jakie emocje się z nią wiążą.

Co do Britney, to też mam wrażenie, że jej najlepszy okres przypadł jednak na lata 00. Pod koniec lat 90 zrobiła ogromne wejście na scenę, ale to właśnie w kolejnej dekadzie pokazała największą dojrzałość muzyczną i wtedy powstało sporo moich ulubionych utworów. Chociaż pierwszy album z 99 bardzo, a nawet mega bardzo dobrze wspominam.

Szkoda tylko, że autor wątku gdzieś zniknął. Może jeszcze tu zajrzy i sam napisze, jakie są jego muzyczne przemyślenia, bo to w końcu jego temat :PP
ODPOWIEDZ