Pani

Opublikowano 1 czerwca 2007

0

Pani (06/2007)

Naprawdę jaka jestem

Silna i wrażliwa. Dumna i pokorna. Osiągnęła więcej, niż zamierzała. I choć popełniała błędy, niczego nie żałuje. Nawet tego, że jest gwiazdą.

Jak najdalej…

Jestem silna, choć długo nie zdawałam sobie z tego sprawy. Po wielu, jak na jedno 34 letnie życie, traumach mogłam zgorzknieć. Mogłam oszaleć. Dałam się załamać niewiele razy i mimo że wstydzę się tego, to wiem że te wstrząsy były potrzebne. Wyszłam z nich wzmocniona i jeszcze bardziej odporna. Każde doświadczenie, każde rozczarowanie czy uniesienie kosztowało moją osobowość. W tym również tę artystyczną, a to wartość sama w sobie. Spokój i pokora to moja siła, a nie kruchość, jak sądzie wielu. Przeczekałam i wygrałam. Dostałam więcej, niż na to zasługuję. Dzięki Darkowi…

Na dwa serca…

… kiedyś na jedno. Na dwa biło tylko w piosenkach. Teraz wręcz moje serce bije w rytmie trzech. Na wszystko, co robię, patrzę oczami dwóch mężczyzn – Darka i Allana. Kiedy wychodzę z domu, zawsze mam przy sobie okulary, czapkę, i torebkę, w której oprócz dziesiątek drobiazgów noszę jabłko, soczek i pieluchę dla małego. Dawniej nosiłam przy sobie tylko paszport i kartę kredytową. W jednej chwili potrafiłam pojechać na lotnisko, by uciec od codzienności. Lubiłam pobyć sama ze swoimi myślami i wrócić wyciszona lub pełna twórczej energii. Teraz nie mogę już pozwolić sobie na taką spontaniczność. Założenie rodziny zabrało mi w pewnym sensie wolność osobistą. Odkąd stałam się żoną i matką, muszę liczyć się z potrzebami męża i synka. Czasem jednak zachowuję się tak jak wtedy, gdy miałam dwadzieścia parę lat. Na wakacjach, zanim się rozpakuję, biegnę w ubraniu do oceanu. Potem cała mokra rzucam się na Darka. To są moje szaleństwa.

Noce i dnie…

Nie boję się upływu czasu. Być może dopiero kiedy będę starsza, odzyskam prawdziwy spokój. Lubię obserwować starych ludzi. Ich twarze są jak książki. Przeżycia pozostawiają na nich ślad, i to jest piękne. Poza tym muzyka jest fantastycznym balsamem, a miłość najlepszym kosmetykiem. Dlatego na razie nie zaprzątam sobie głowy tym, że się zmieniam. Jeśli zastanawiam się nad przyszłością, to raczej nad tym, jak uchronić syna przed niebezpieczeństwami, które niesie za sobą świat.

Nie wierzyć nie mam sił…

Nie ufam życiu, ale ludziom ufam do końca. Tak długo staram się kogoś tłumaczyć, rozumieć i wierzyć w jego dobre intencje, że niejednokrotnie staje się to nawet irytujące dla moich przyjaciół. Zawsze jednak pozostaje pytanie: „Ile razy komuś wybaczyć?”. Czy wybaczanie bez końca jest przejawem dojrzałości czy naiwności? Jestem wyrozumiała bardzo długo, ale kiedy coś pęknie ostatecznie – nie ma powrotu.

Cygańskie serce…

Honor to dla mnie jedna z największych wartości. Być może zawdzięczam to mojej cygańskiej krwi. Cyganie, chociaż nigdy nie mieli swojej ziemi, są ludźmi dumnymi. Jeśli przegrywają z lepszym – oddają mu honor. Jeśli ze słabszym – wstydzą się. Duma i pokora zarazem, które odziedziczyłem po rodzicach, mamie Polsce i ojcu Cyganie, to mieszanka wybuchowa. Dlatego, choć zwyczaj jestem rozważna, bywa, że mam „piekło w głowie”. Kocham swój dom, rodzinę i poczucie stabilizacji, jednak również mocno potrzebuję zmian. Zanim zostałam matką, wszystkie zarobione pieniądze wydawałam na podróże. One nauczyły mnie więcej niż wszystkie książki, które przeczytałam. Odkąd pamiętam, pieniądze miały dla mnie wtedy największą wartość, jeśli mogłam dzięki nim polecieć na drugą półkulę albo sprawić przyjemność bliskim.

Będę śniła…

Żałuje, że nie poznałam Taty. Miałam sześć lat, kiedy odszedł od rodziny. Nie spotkaliśmy się już potem. Myślałam, że jeszcze zdążę chociaż raz pójść z nim na spacer. Nie zdążyłam. W czerwcu minie rok od jego śmierci. Od momentu, kiedy straciłam go po raz drugi, chciałam poznać go jeszcze bardziej, dopatrzyć się podobieństw. Pragnęłam jeszcze raz się do niego przytulić. Po pogrzebie zapytałam jego braci, jak radził sobie w trudnych sytuacjach. Usłyszałam, że nigdy nie wykłócał się o swoje, po prostu brał gitarę i szedł grać. Wzruszyło mnie to. Wiem, że Tata przekazał mi w genach miłość do muzyki. I to właśnie ona pozwoliła mi przetrwać wszystkie burze.

Lustro…

Podziwiam ludzi nieprzeciętnych. Kiedy ktoś przejawia nadzwyczajny talent w dowolnej dziedzinie, wybaczam mu nawet głupotę i zarozumialstwo. W innych przypadkach takie cechy irytują mnie potwornie. Uważam się za osobę opanowaną, jednak kompletnie nie jestem odporna na chamstwo i bezmyślność. Nie potrafię zazdrościć. Jestem pogodzona z tym, że nie wszystko mogę mieć.

To nie ja…

Nie zabiegałam w życiu zawodowym o zbyt wiele. Kiedy w Londynie trafiałam w ręce najsłynniejszych producentów na świecie, potraktowałam to jak dar od losu, nie ja wyzwanie. Pod każdym względem nie byłam na to przygotowana. Mimo to fachowcy docenili moje umiejętności wokalne, świadomość artystyczną i wrażliwość muzyczną. Byłam dla niech partnerem i to dla mnie największy komplement. Jestem z tego bardzo dumna. Nagrałam dwie płyty po angielsku, jednak żeby przebić się na światowym rynku muzycznym, nie wystarczy być utalentowanym. Zanim stanie się w kolejce do sławy, trzeba przejść wiele etapów. Trzeba pozwolić, żeby inni uformowali Cię według własnych wyobrażeń. Co gorsza, wyrzec się swoich przekonań i zasad. Tego nie potrafiłam. Jestem prostą dziewczyną z Ziębic.

Nie proszę o więcej…

Osiągnęłam więcej, niż pragnęłam. Nie śmiałam nawet, by zaśpiewać w duecie z Jose Carrerasem, by dostawać piosenki od najwybitniejszych kompozytorów. Myślę, że bezpiecznie jest nie oczekiwać od życia zbyt wiele. Jest tyle małych, cudownych rzeczy wokół nas. Wystarczy się zatrzymać i wyostrzyć zmysły. Trzeba cieszyć się każdą chwilą i każdego dnia w czyimś sercu zostawić po sobie pozytywny ślad.

Dotyk…

Uwielbiam to poczucie intymności i otwartości zarazem,kiedy stoję przed mikrofonem. Muzyka łagodzi, inspiruje i motywuje. Po dość długiej przerwie nagrałam nową płytę. Nie wie, czy ten album spełni oczekiwania tych, którzy na niego czekali. Jednak dzisiaj, w przededniu premiery, jestem bardziej szczęśliwa niż podenerwowana. Płyta, którą wreszcie skończyłam, jest… surowa. Słychać na niej wszystko.

Litania…

Wierzę w przeznaczenie. Gdy zatrzymuje się i patrzę za siebie, mam wrażenie, że ktoś to wszystko precyzyjnie zaplanował. Wierzę, że wszystko w życiu ma swoją cenę. Dlatego zawsze warto być uczciwym. Czasem trzeba wszystko postawić na jedną kartę. Ale kiedy się nie ryzykuje, przegrywa się wszystko.

Błękit myśli…

Ten cudownie namacalny przepływ energii, w której ukryte jest tak wiele…

Wysłuchała Iza Komendołowicz
Zdjęcia Marc Neuhoff/PAR AVION



Komentarze




Dodaj komentarz

W górę ↑