Gala

Opublikowano 15 grudnia 2002

0

Gala (15/12/2002)

Kto ją kochał, zdradzał, podsłuchiwał

Edyta Górniak od A do Z

Wiemy o niej wszystko? Na pewno nie… Dopiero teraz Edyta Górniak ujawnia, kto uznał ją za niezrównoważoną fankę, kto podsłuchiwał i kto zdradzał z mężczyznami.

ANIOŁ. Ostatnio na mojej stronie internetowej pojawiło się zabawne pytanie od fanów: dlaczego wróciłam z nieba na ziemię? Rozśmieszyło mnie to pytanie, więc postanowiłam na nie odpowiedzieć. Napisałam, że jest tu dużo łez do otarcia. A swoją drogą i tak by mnie w końcu wyrzucili z nieba, bo za głośno śpiewałam. Moi odbiorcy, piszą do mnie, często nazywają mnie swoim aniołem stróżem, który przynosi im szczęście, dodaje odwagi i siły. Często powtarzają, że swoją obecnością w ich życiu dodaję im motywacji ich dusze. Aż krępujące jest powtarzanie takich słów. Tego rodzaju wyrazy oddania uznaję za najważniejsze i najpiękniejsze w moim życiu.

BABCIA. Tęsknię za nią często, ale staram się nie wspominać jej ze smutkiem. Podobno tylko radość uwalnia dusze. Smutek wiąże im skrzydła.

CYGANIE. Kiedyś mój sąsiad podarował mi książkę, która opisuje pochodzenie Cyganów. Ich mentalność, namiętność i tradycje, o których właściwie niewiele wiem, ponieważ moja mama nakłoniła tatę, by żyli według tradycji polskiej, a nie cygańskiej. Tata, odchodząc z domu, gdy byłam dzieckiem, nie zdążył mi wielu rzeczy przekazać. Od kiedy przeczytałam tę książkę, zrozumiałam, dlaczego tak bezgranicznie kocham przyrodę, ludzi, zwierzęta, w ogóle naturę. Zrozumiałam tę część siebie, której nikt nie mógł mi wytłumaczyć. Mam w sobie dwie różne mentalności. Bardzo długo ścierałam się sama ze sobą, bo okazało się, że mam wiele przeciwnych cech.

DUMKA. Byłam wzruszona, kiedy dowiedziałam się, że „Dumka na dwa serca” miała swoją premierę podczas ceremonii pogrzebowej żony Jerzego Hoffmana – Wali. Kobiety, którą kochał ogromnie. Byłam obecna na tym pogrzebie, nie będąc tam. Było to dla nas obojga, z Mietkiem, bardzo przejmujące.

EDYTA. W moim nowym wizerunki artystycznym w Europie według zamysłu wytwórni Virgin pozostanie tylko moje imię. Długo zastanawiałam się, jak będę czuła się beż nazwiska. Pewna osoba zajmująca się numerologią powiedziała mi kiedyś, że moje imię ma większe i lepsze wibracje bez nazwiska. Pamięć o tym spotkaniu pomogła mi zgodzić się z tą decyzją.

FANI. Mam wrażenie, że przyciągam do siebie niebywale wrażliwych ludzi. Są niezmiennie oddani, troskliwi, bardzo kochający i serdeczni. Zrodziły się między nimi przyjaźnie, miłość, a nawet małżeństwa. Cudownie jest czuć, że swatam ze sobą samotnych ludzi.

PIOTR GEMBAROWSKI. Bardzo mnie irytuje, kiedy od czasu do czasu kolorowa prasa pisze o nim jako moim partnerze. Nigdy nie był nawet moim chłopakiem. Wydawało mi się natomiast, że się przyjaźniliśmy. Poznaliśmy się przy okazji wywiadu i wtedy zrobił na mnie miłe wrażenie. Pozostawił po sobie natomiast absolutne obrzydzenie – niestety, inne słowo tu nie pasuje. Przez te chyba trzy miesiące znajomości nieustannie ujmował mnie tym, że np. dzwonił do mnie do domu, by zapytać, dlaczego płaczę w chwili, kiedy rzeczywiście płakałam. Mówił, że mnie wyczuwa. Potrafił przyjechać w środku nocy i powiedzieć: „Przepraszam, że tak nagle przyjechałem, ale czułem, że miałaś dzisiaj ciężki dzień”. I rzeczywiście tak było. Po czym okazało się, że pan Gembarowski rozpoznał kod mojego telefonu, który był wyposażony w system pozwalający usłyszeć z zewnątrz, co dzieje się w domu, takie zabezpieczenie przeciw potencjalnym złodziejom. Wiedział, kiedy płaczę, kiedy krzyczę, o czym rozmawiam ze swoimi gośćmi, bo zwyczajnie mnie podsłuchiwał!

HERBATA. Powinno się pić jak najwięcej zielonej. Uspokaja, poprawia trawienie i samopoczucie.

KRZYSZTOF IBISZ. Dawno, dawno temu, kiedy on i ja rozpoczynaliśmy karierę, nasze nazwiska wywoływały wiele życzliwości. Występowaliśmy razem. Krzysztof zawsze pięknie mnie zapowiadał. Pamiętam, że ludzie chcieli nas swatać, mówili, że mamy podobny typ urody i bylibyśmy śliczną parą.

KORDEK, KUBIAK, KOZYRA i KUPISZ. Jedynie nazwisko Roberta Kupisza dobrze mi się kojarzy. Stylista fryzur. Cudowny człowiek. Podkreśla moją urodę w najlepszym stylu. Moja ostatnia „zdobycz” w życiu zawodowym. Życie co jakiś czas zrzuca mi prezenty w postaci ludzi, którzy mają talent i wielkie serce.

LUBIĆ. Lubię długo spać.

MIŁOŚĆ. Przegrała w moim życiu z przyjaźnią. Kiedyś to miłość prowadziła mnie przez życie. Dziś wiem, że przyjaźń jest największą i najczystszą wartością.

PAJAC. Poznałam ich kilku. Idą przez życie, myśląc o sobie, że są królami, zupełnie nieświadomi, że wywołują w ludziach śmiech i współczucie.

RAMAZZOTTI. Był taki pomysł mojej wytwórni, żebym zaśpiewała z nim w duecie. Kiedy Eros był w Polsce na promocji swojej płyty, dostałam zaproszenie na jego koncert. Chciałam się mu przypomnieć, bo spotkaliśmy się wcześniej w studiu w Londynie. Pomachałam do niego podczas przerwy technicznej, pozdrowiłam go po angielsku. Okazało się, że Ramazzotti nie zna angielskiego i nic nie zrozumiał. Pomyślał za to, że jestem jego fanką, która za wszelką cenę chce się z nim „zaprzyjaźnić”. Wieczór skończył się dla mnie tak, że jego ekipa prawie siłą wciągnęła mnie do samochodu. Miałam pojechać do jego hotelowego pokoju na nieoficjalną kolację. Byłam tak zniesmaczona i przestraszona tą sytuacją, że nie przespałam nocy. Nie było przy mnie mojej ochrony. Nie sądziłam, że będzie potrzebna. Strasznie to przeżyłam. Ta cała sytuacja nie mieściła mi się w głowie. Po dwóch dniach odebrałam telefon z zapytaniem, na jaki adres pan Ramazzotti może wysłać mi kwiaty. Pewnie ktoś był świadkiem tej sytuacji i szepnął włoskiej gwieździe, że nie byłam fanką. Może przestraszył się, że powiem o tym incydencie publicznie. Nie przyjęłam kwiatów. Ramazzotti do piekła!

SZOK. Jeden z największych, jakie przeżyłam, to kiedy po paru miesiącach związku dowiedziałam się, że mój ówczesny chłopak jest biseksualistą. Zrzucił na mnie za to odpowiedzialność, mówiąc, że jestem za mało kobieca i widocznie go nie wyleczyłam. Przyjęłam z pokorą „wyrok”, dopóki mądrzy ludzie nie wytłumaczyli mi, że to nie jest schorzenie i tego się nie leczy. Mam kilku cudownych przyjaciół wśród par gejowskich, natomiast to, w jaki sposób ten człowiek wykorzystał moją wrażliwość, żeby uspokoić plotki na swój temat w instytucji, której szefuje, powinno być co najmniej karalne.

TATA. Najtrudniejsze słowo świata. Słowo, nad którym zawsze się zastanawiam, zanim je wypowiem.

UWIELBIENIE. Uwielbiam ludzi twórczych, szlachetnych. Uwielbiam towarzystwo osób starszych. Przyrodę, moich przyjaciół. Dobre wino i dobre kino w dobrym towarzystwie. Dobrą kuchnię, najbardziej japońską.

WIELKA BRYTANIA. Wielki spokój. Wielka miłość.

ZAPENDOWSKA ELŻBIETA. Bardzo ważna osoba w moim życiu. Jako pierwsza próbowała mnie przekonać, że mam predyspozycje, by śpiewać zawodowo. Oczywiście długo jej nie wierzyłam. Wspaniała osobowość. Spotkanie jej było punktem zwrotnym w moim życiu. Spowodowała mój debiut w programie Zbyszka Górnego, przesłuchania do „Metra” i wyjazd do Warszawy. Przekonała moich rodziców, by pozwolili mi zrealizować dziecięce marzenia. Pierwsza wiedziała, jak bardzo pragnęłam poprzez muzykę być bliżej ludzi. Kiedy tylko zdobyłam sobie zaufanie producenta „Metra”, ściągnęłam ją do Warszawy. Zawsze życzę jej jak najdalej.

Tekst: Dorota Wellman

Gala, nr 1 (77)



Komentarze




Dodaj komentarz

W górę ↑